Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gry logiczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gry logiczne. Pokaż wszystkie posty

Popatrz, popatrz: Kolorowe trójkąty

Popatrzmy sobie dzisiaj na... trójkąty.
Kolorowe trójkąty.

Kolorowe Trójkąty” to gra, w której zabawa w dopasowywanie stanowi jednocześnie trening umiejętności matematycznych, skupienia i spostrzegawczości. 

Przygotujcie się na logiczne wyzwanie dla 2-4 graczy powyżej 6. roku życia, na ok. 30 minut.

Elementy gry to sześć większych kafli startowych, dwa komplety mniejszych trójkątnych kafelków (można użyć jednego lub obu na raz) i cztery karty pomocy. 


Celem gry jest umiejętne dokładanie do wspólnej puli kolejnych kafelków w kształcie trójkątów. Wykładany element dołączamy do tych na stole tak, by wszystkie kolory na liniach styku pasowały do siebie. 
Zasady są proste, ale decyzje podejmowane w trakcie rozgrywki wymagają zastanowienia. 

Wariant dla początkujących - „Tylko kolory”, polega wyłącznie na dokładaniu kafelków zgodnie z kolorem. Gracze otrzymują punkty za wszystkie kolorowe trójkąciki ze „spójnych” jednokolorowych obszarów, które utworzyli. 
Ot, takie trójkątne puzzle. Mogą zainteresować dzieci w wieku już od 6-7 lat.

"Kolory i trójkąty” to bardziej zaawansowana wersja rozgrywki, w której dodatkowe punkty przyznawane są za tworzenie większych struktur geometrycznych. 
Warto dobrze przemyśleć, którą płytkę dołożyć do układu, by idealnie dopasować ją do istniejącego wzoru. Wskazane jest przewidywanie kolejnych ruchów i szukanie najbardziej korzystnych kombinacji - bywa, że chwilowe odpuszczenie niezłego ruchu przynosi większe korzyści w przyszłości.
Ten wariant może być wyzwaniem dla starszych uczniów, a przy tym nie znudzi dorosłych. Wcale nie tak łatwo zauważyć wszystkie punktowane trójkąty!*

*A jeszcze trudniej powstrzymać się przed nieuprawnionym dodawaniem sobie punktów za te jednocześnie stworzone trójkąty "wewnętrzne"... Instrukcja szczegółowo wyjaśnia, jak rozpatrywać 'trójkąty MAX' - warto ją dokładnie przestudiować, żeby później móc korzystać wyłącznie z małych kart pomocy.


Gra sprzyja rozwijaniu wyobraźni geometrycznej i rozumienia zależności przestrzennych. Ćwiczy cierpliwość, umiejętność planowania i podejmowania decyzji. Przysparza jednocześnie pozytywnych emocji i dobrej zabawy.
Grupa testerska Seniorek Grajmy! poleca :)

Autorką gry jest Joanna Bednarczuk – doświadczona nauczycielka matematyki i współautorka podręczników. 
Od lat popularyzuje metodę nauki poprzez zabawę, wykorzystując łamigłówki, układanki i inne pomoce manualne. Do instrukcji dołączyła komentarz, poszerzający wiedzę o temat trójkątów równobocznych, liczb kwadratowych i trójkątnych.



A tak zwraca się do graczy:
"Matematyka jest piękna, przyjemna i satysfakcjonująca. Mam nadzieję, że grę "Kolorowe trójkąty" uznacie za kolejny dowód na powyższe. Życzę Wam emocjonujących rozgrywek"

W cyklu "Popatrz, popatrz" pokazywaliśmy dotąd zwykle tytuły przyciągające unikalną grafiką. Tym razem tytułowe hasło wpisu to wyraz uznania dla pomysłodawczyni reguł.

Joanna Bednarczuk jest nie tylko matematyczką, która potrafi umiejętnie zainteresować przedmiotem, ale i blogerką, od dawna współuczestniczącą i bodaj najbardziej widoczną w projekcie Grajmy!**

No, popatrz, popatrz, jaki powód do dumy :)


Serdecznie gratulujemy i życzymy (także sobie) kolejnych równie udanych gier!


** O grze - jakże by inaczej! - przeczytacie także na blogu Bajdocja >> KLIK

popatrz, popatrz - Project L

Niezbyt często widuje się pudełka całe w czerni. A czarne strony instrukcji (nie mylić z ciemnymi!) są bodaj jeszcze rzadziej spotykane. Tym bardziej warto spojrzeć na dzisiejszego bohatera cyklu "popatrz, popatrz"

Czerń, biel i tylko jeden akcent kolorystyczny na okładce. Klasyczna elegancja.

Project L

Na czym to polega?

W Projekcie L uczestnicy będą wykorzystywać swoje umiejętności strategiczne oraz planowanie przestrzenne, by zdobyć jak najwięcej jak najlepiej punktowanych elementów. W tym celu będą dobierać kolejne plastikowe puzzle o różnych kształtach, które posłużą do zapełnienia pustych miejsc w łamigłówkach.

W swojej turze możesz wykonać do 3 akcji z puli:

  1. Dobrać nową łamigłówkę (możesz mieć przed sobą maksymalnie 4 nierozwiązane zagadki na raz).
  2. Ulepszyć posiadanego puzzla (wymienić go na element maksymalnie o poziom wyższy).
  3. Umieścić na planszy łamigłówki wybrany element.

Każda ukończona łamigłówka daje nam nie tylko cenne punkty zwycięstwa, ale również kolejny plastikowy element w określonym kształcie. Dzięki temu możemy na bieżąco planować nie tylko najbliższy ruch, ale też to, jak wykorzystamy nagrody otrzymane w przyszłości.

Tyle wstępnych informacji ze strony wydawcy. W tym momencie zaintrygowani powinni być już nie tylko minimaliści, ale i miłośnicy gier logicznych, szczególnie tych bazujących na dopasowywaniu elementów.

Dlaczego pokochasz tę grę?

  • Czerpiący garściami z klasycznych gier logicznych Projekt L jest bardzo łatwy do wytłumaczenia nawet osobom, które na co dzień nie mają kontaktu z planszówkami. Uzupełnianie łamigłówek elementami rodem z Tetrisa to bardzo intuicyjna zabawa.
  • Jednocześnie przy zachowaniu prostych zasad sama rozgrywka wymaga od nas umiejętnego planowania i taktycznego myślenia. To prawdziwe wyzwanie dla naszych umysłów!
  • Mimo że to gra logiczna, zabawa z Projektem L pozbawiona jest przestojów.

Ha! Prosta w założeniach, ale wymagająca skupienia i pomysłowości, a przy tym dynamiczna? Robi się coraz ciekawiej!

Poczekajcie, aż zobaczycie jak wygląda w środku...

 

Cukierkowo kolorowe "puzzle" dopełniają wizerunku gry idealnej dla całej rodziny - przyciągającej dzieci, nie zniechęcającej seniorów, przyjemnie relaksującej dla dorosłych, nawet tych bardziej wymagających graczy.

Więcej! Wszystko ma swoje miejsce w pudełku, tekturki-łamigłówki są trwałe i bardzo wygodne, tetrisowe elementy doskonale do nich dopasowane, karty pomocy służą zwięzłą, graficzną podpowiedzią. Po prostu chce się grać :)




Bardzo pozytywnymi wrażeniami z rozgrywek dzieli się na swoim blogu Bajdocja >>KLIK<<. Seniorki z Klubu Gier Planszowych i "mamuśki" z Grodzinki >>KLIK<< także polecają.

Czy kogoś jeszcze trzeba namawiać?


Dzięki uprzejmości wydawcy gra dołączyła do zasobów Stowarzyszenia Grajmy! i wraz z kilkoma innymi "nabytkami" będzie dostępna do wypożyczania w Filii nr1 grudziądzkiej biblioteki.
Dziękujemy, rebel.pl <3


W to się gra - styczeń 2019


Zapraszamy na kolejne podsumowanie z cyklu "W to się gra!". Na wspólnym graniu dopiero co minął nam STYCZEŃ 2019.



Z początkiem nowego roku, do listy propozycji Grajmy! dołączyło sporo propozycji do samodzielnego wykonania. Są to bardzo ciekawe gry proste do przygotowania. Większość, prócz zapewnienia całej rodzinie przyjemności z główkowania, może pomóc rozwinąć umiejętności matematyczne u dzieci.
Polecamy:

Pentomino (DIY)
Spangles (DIY)
30 Rails (DIY)


Matematyki, logiki i przyjemności nie zabraknie także, jeśli sięgniemy po takie tytuły "ready made", jak:



Typowo dla starszych graczy przybliżamy w tym miesiącu takie tytuły:


Dopasowani (16+)
Sherlock Holmes: detektyw doradczy (12+, recenzja wersji demo)



Zarówno z dorosłymi, jak - po drobnych modyfikacjach - z dziećmi, grać można (i warto!) natomiast w doskonałą grę


Pozostałe rozpakowane ostatnio przez nasze recenzentki pudełeczka kryją przerózne tytuły rozrywkowe - gry zręcznościowe, słowne, "blefu i strategii"...
Warto przejrzeć!



W cyklu "Popoatrz, popatrz" rozpakowaliśmy zaś grę:




popatrz, popatrz! - Czarodziejski labirynt

Wraz z nadejściem kalendarzowej wiosny, choć trochę wbrew pogodzie za oknem, w marcu w ramach "unboxingowego" cyklu >>Popatrz, popatrz!<< rozpakowujemy dla Was paczuszkę przywodzącą na myśl pełnię lata.

Oto intensywnie zielony, pełen liści, kwiatów, dzikich pnączy i tajemniczych skarbów

"Czarodziejski labirynt"  


Niewielkich rozmiarów pudełko (jego format to zaledwie 130x200x34) z zewnątrz i od wewnątrz niemal całkowicie pokrywa oryginalny, "ogrodowy" wzór - wyobrażenie bujnej, splątanej roślinności.


Grę wydała oficyna Zielona Sowa. Autorkami są Anna Sobich-Kamińska (zasady) oraz Dobrosława Rurańska (ilustracje).

Jak informuje wydawca:

„Czarodziejski labirynt” to ciekawa gra jednoosobowa (możliwy również wariant dwuosobowy), w której liczy się spostrzegawczość, umiejętność dobrego planowania i zdolność logicznego myślenia. Gracz wciela się w czarownicę lub czarodzieja. Aby wygrać, trzeba zdobyć skarb. W tym celu przekręca się lub przestawia kafelki tak, aby utworzyły drogę, która do niego prowadzi. Gra umożliwia zabawę w różnych wariantach i na różnych poziomach trudności. Dzięki temu każda rozgrywka jest inna!"

Podobną zachętę znajdziemy na denku pudełka i wewnętrznej stronie pokrywki.
Trzeba przyznać, że jeśli chodzi o opakowanie nie zmarnowano ani skrawka przestrzeni...



Co znajdziemy wewnątrz?
48 kafelków oraz instrukcję.

"Kafelki" to w tym przypadku kwadratowe kartoniki powleczone zwiększającą ich trwałość warstwą folii, wielkości 5 x 5 cm. 
Dwa z nich przedstawiają fioletowe "pnącza", dwa - postaci czarodziejów i czarownic, czyli postaci, w które możemy się wcielić, sześć - ukryte w labiryncie skarby. Są one dwustronne i łatwo oddzielić je od pozostałych - co jest istotne na początku każdej rozgrywki.
Pozostałe 38 kafelków z jednej strony odrukowanych jest jednakowo - grafiką tytułową, po drugiej zaś skrywa jeden z pięciu możliwych układów ścieżek prowadzących między gęstymi krzewami tworzącymi nieprzebyty labirynt.



Instrukcja nie pozostawia miejsca na wątpliwości jasno opisując sposób przygotowania do rozgrywki i zasady zabawy. Wątpliwości rozwiewają czytelne grafiki.


Do wyboru mamy warianty gry dla jednej osoby lub dwu graczy w rekomendowanym wieku powyżej 6 lat. Wybierać można też spośród dwóch stopni trudności.


Zabawa wymaga dostępu do fragmentu równej, płaskiej powierzchni (minimum pół metra kwadratowego), na której rozkładamy większą część kartoników.
W trakcie rozgrywki stopniowo odkrywamy fragmenty ścieżek i odpowiednio je obracając staramy się je ułożyć drogę prowadzącą do ukrytych w czarodziejskim labiryncie skarbów. 



Tworzenie dróżek - czy to zgodnie z zasadami, czy według własnego pomysłu to świetne ćwiczenie wyobraźni przestrzennej, ale i czysta przyjemność. Kafelki są gładkie, miłe w dotyku, a roślinny wzór nie męczy oka. Ukryte tu i ówdzie drobne szczegóły sprawiają, że każdy element labiryntu jest nieco inny i urozmaicają powstającą "mozaikę".


Drobny mankament stanowi fakt, że (być może tylko w naszym egzemplarzu lub jednej serii) niektóre kartoniki są nieco inaczej wybarwione. Oczywiście razić będzie to tylko wyjątkowych estetów i nie przeszkadza to w żaden sposób w rozgrywce.

Biorąc pod uwagę ciekawy pomysł, staranne wykonanie i przystępną cenę - zdecydowanie polecamy!
(I nie tylko my)


Grę znajdziecie z pewnością w dobrych księgarniach i sklepach z planszówkami oraz na stronie wydawnictwa Zielona Sowa - KLIK!

Już wkrótce będziecie mogli także przeczytać o niej więcej na blogach współpracujących w ramach Grajmy!

wpis na blogu Bajdocja - KLIK!
wpis na blogu Karolowa mama - KLIK!




W dniach 18.04.-25.04.2018 zapraszamy na konkurs z labityntem w tle!

Aby wziąć udział w konkursie należy w komentarzu pod grafiką opublikowaną w serwisie facebook.pl lub pod wpisem na temat gry "Czarodziejski labirynt" wykonać zadanie konkursowe:

Stwórz swój własny labirynt - narysuj / sfotografuj / opisz. Spraw, żeby nas oczarował!  

Pełen regulamin - TUTAJ

Czekamy na Wasze pomysły!

Konkurs zakończony. Dziękujemy za wszystkie zgłoszenia (te w komentarzach poniżej oraz na Fb - tu)
Wraz z przedstawicielem wydawcy zdecydowaliśmy się wyróżnić dwa zgłoszenia.
Zwycięzcy to:
·         Anna Storman
·         Kamil Albrecht

Gratulujemy!

patronat Grajmy! - Ubongo


Przedstawiamy Wam dziś grę, którą ma już w swoich zbiorach ponad 2 500 000 osób na całym świecie, a której najnowsze polskie wydanie projekt Grajmy! objął swoim patronatem:

Ubongo!


Mowa o planszówce łączącej zasady układanek typu puzzli, tangramu czy popularnego Tetrisa i familijno-imprezowy charakter rozgrywek, w których niebanalną rolę odgrywa czas. O grze, która wymaga wykazania się wyobraźnią przestrzenną, szybkością myślenia i sprawnością manualną, ale nie należy do trudnych (i dla niektórych nudnych...) gier logicznych bez charakteru.

Zdecydowanie warto poznać ją bliżej!



W pudełku znajdziemy: 48 kafelków (po 12 na gracza), 36 plansz (z 432 różnymi zadaniami), 1 kostkę, 1 klepsydrę, 1 woreczek, 1 tor rund, 58 klejnotów (10 rubinów, 19 szafirów, 10 szmaragdów, 19 bursztynów).
Według wydawcy grać może jednocześnie 1-4 osób (choć jak sprawdziła jedna z naszych "recenzentek", nic prostszego jak samodzielnie wyciąć więcej kartonowych figur i zaprosić do zabawy szersze grono), w wieku powyżej 8 lat (którą to granicę również można spokojnie obniżyć!).
Dzięki dużej liczbie kombinacji plansz i używanych kafelków, mimo zasadniczo powtarzalnego charakteru rozgrywek, są one za każdym razem unikalne.

Na początku rozgrywki każdy z graczy otrzymuje 12 kafelków o różnych kształtach i kolorach, które później będzie musiał ułożyć na wylosowanej planszy. Po lewej stronie planszy widnieje 6 figur, a każdej z nich przypisane są 3 lub 4 klocki, w zależności od tego jaki pozom trudności gry wybierzemy. Rzut kostką decyduje o tym który zestaw będziemy musieli ułożyć w danej rundzie. Gdy wszyscy gracze przygotują odpowiednie kafelki należy odwrócić klepsydrę i zapełnić planszę wybranymi klockami zanim piasek skończy się przesypywać. Gracz, który jako pierwszy ułoży swoją układankę krzyczy "Ubongo!"
On ona i dzieciaki


Mamy więc do czynienia z "wybuchową mieszanką" gwarantującą emocjonującą rozgrywkę. Z jednej strony - wyzwanie logiczne, z drugiej - presję czasu. Choć każdy skupia się na własnej planszy i zadaniu, gra tylko pozornie jest całkowicie pozbawiona interakcji. W rzeczywistości gracze stale śledzą postępy sąsiadów i ogromną satysfakcję sprawia im pochwalenie się sprawnością swojego mózgu (ubongo!) zanim uda się to pozostałym ;) 


Każdy chciałby zdobyć jak najcenniejsze klejnoty...


Podstawowe zasady punktacji, poza docenieniem graczy faktycznie najszybszych, obejmują także fazę losowania "kryształków", co może być dyskusyjne. Jak zauważa jedna z "testerek":

Gra jest po części grą losową i co wg mnie jest minusem może okazać się nie do końca sprawiedliwa. Dlaczego? Może okazać się, że ten, który odgadywał większość zadań jako pierwszy wylosuje mniej cenne klejnoty niż np ten, który był drugi.
(Schwytane chwile)

Czynnik losowy nie koniecznie trzeba jednak traktować jako wadę. Ponieważ w każdej turze najszybszy gracz otrzymuje szafir (3 punkty), drugi bursztyn (1 pkt.), a wszyscy, którym udało się ułożyć swoją łamigłówkę losują dodatkowy kryształek (wart 4, 3, 2 lub 1), najlepszy gracz NIGDY nie będzie miał mniej punktów, niż ten, który nic nie ułoży. Natomiast fakt, że niczyja przewaga nie będzie rosła zbyt szybko sprawia, że nikt nie traci motywacji!
Bardziej ambitni mogą wszak umówić się na (również wspomniany w instrukcji) wariant z innym sposobem punktacji i po prostu przyznawać rubiny (4 pkt), szafiry (3), szmaragdy (2) i bursztyny (1) według kolejności wykonania każdego zadania, usuwając tym samym z zabawy losowość.

Podsumowując:

Wszystkie elementy są genialnie wykonane. Jest to gra naprawdę wysokiej jakości. Taka wersja de-lux. Instrukcja jest krótka, jasna i bardzo konkretna. Zasady są proste, a rozgrywka emocjonująca.
(Karolowa mama)


przede wszystkim - łatwo ją wytłumaczyć i do gry włączyć kilka, a nawet kilkanaście osób, które są jednocześnie równie zaangażowane (nie ma co prawda interakcji, ale też brak nudnego czekania na swoją kolej)
dzięki możliwości stopniowania trudności i "motywującej" punktacji, można w satysfakcjonujący sposób grać z osobami w różnym wieku, wyobraźni przestrzennej i poziomie doświadczenia
"afrykańskie" tło doklejono według mnie trochę na siłę (chociaż może komuś przyda się wiedza, że "ubongo" znaczy ponoć "mózg" w suahili...), ale słoń czy wąż na kostce wprowadzają jakieś urozmaicenie, a plastikowe "szlachetne kamienie" kuszą - co mobilizuje do walki i szybkiego myślenia ;)

mamajanka i On

Jeśli czujecie, że nie wszystko wyjaśniliśmy, chcecie dowiedzieć się o "Ubongo"czegoś jeszcze, albo zobaczyć więcej zdjęć, na pełne, szczegółowe recenzje zapraszamy na blogi uczestniczek projektu Grajmy!:






Uprzedzamy jednak, że choć opinie zostały wydane niezależnie, nieprzypadkowo brzmią podobnie... 
Po prostu "Ubongo" to naprawdę niezła planszówka dla całej rodziny!



Grę poleca

Małe gry, a cieszą - mamajanka prezentuje Łamigami / Top trumps / Kaczka dziwaczka / Rycerze i zamki

Żyjemy w dobie wiadomości obrazkowych, wszechobecnych zdjęć i wyrazistej grafiki.
Dodajmy do tego ciągły marketingowy wyścig o miejsce w świadomości potencjalnego klienta i dość powszechne wśród producentów gier planszowych umieszczanie w pudełkach sporej ilości powietrza.
Co otrzymujemy? Sklepowe (a czasem i domowe) półki pełne wielkich, barwnych paczek, wśród których nikną te niepozorne, mniejsze paczuszki w neutralnych kolorach.

Dziś pokażemy Wam z bliska właśnie kilka takich, które w przeciwnym razie łatwo moglibyście przeoczyć.
Łączy je zbliżony rozmiar opakowania, dzieli - wszystko inne. Ciekawe, która spodoba się Wam najbardziej...


*** 

Łamigami

z serii GRY PODRÓŻNE Granna


Według Granny: gra logiczna dla jednego gracza, wiek 6+

Co w pudełku?



100 kolorowych, jednostronnie zadrukowanych karteczek i wyjaśnienie sposobu ich składania.

Cel gry:


Tak złożyć każdy kartonik, by uzyskać dwustronny czarno-biały kwadrat.

Rozgrywka


Trudno mówić tu o graniu sensu stricto, jeśli kojarzymy je li tylko ze współzawodnictwem. Co innego, jeśli w grze szukamy elementów jak wyzwanie intelektualne, ekscytujący przebieg i satysfakcja z osiągnięcia celu.  
Cała zabawa z "Łamigami" polega na obmyśleniu planu takiego pozaginania kartki, który zaowocuje utworzeniem kwadratu złożonego z 4x4 kwadracików. Żeby nie było za łatwo - z jednej strony widoczne mają być tylko białe, z drugiej czarne, a początkowy układ kolorowych pól jest na każdej kartce inny.
Przetestowaliśmy całą rodziną.
Dzięki oznaczeniu stopni trudności kolorami mogliśmy odpowiednio podzielić się karteczkami (według wieku, doświadczenia z origami i/lub stopnia zafascynowania geometrią płaską i przestrzenną) i urządzić niby zawody. Wyobraźcie sobie jak w ciszy, przerywanej jedynie okrzykami radości lub jękami rozpaczy, siedzimy sobie w kółeczku, niczym te świstaki, zawijające w sreberka... Każdy chciał sprostać wyzwaniu, najlepiej oczywiście zanim zrobi to ze swoim karteluszkiem kto inny! Okazało się, że to nie do końca prawda, że "Łamigami" jest jednoosobowe, a co więcej mimo etykietki "gry logicznej" (mało imprezowo się kojarzy, prawda?), potrafi budzić prawdziwe emocje.

Gra wymaga wyobraźni, staranności i sporej cierpliwości. A także umiejętności radzenia sobie z niepowodzeniami. Niejedną kartkę trzeba czasem odłożyć na później i wrócić do niej potem ze świeżym umysłem. Obok hasła z pudełka: "Nie daj się zagiąć", świetnie pasuje więc także inne: "Nie łam się!". Liczba prób jest wszak dowolna. Ogranicza nas tylko ilość wolnego czasu i wytrzymałość papieru (który w tym przypadku chyba jednak nie wszystko zniesie...)

Co do potencjalnego zarzutu małej regrywalności - z jednej strony, racja, ślady zagięć na karteczkach pozostają widoczne, co może spowodować obniżenie stopnia trudności danej zagadki dla następnej osoby, nie mówiąc już o ty, że nie ma sensu układać jej samemu drugi raz pod rząd. Z drugiej - dajcie spokój - ja po kilku dniach i kilkunastu kolejnych kartkach, jestem w stanie całkiem zapomnieć niemal każdy kluczowy trik. A po drugie, te najtrudniejsze, czerwone kartki mamy totalnie wymiętolone i jest pewne, że nikt w plątaninie zagięć, z których tylko kilka doprowadziło do ostatecznego sukcesu, klucza nijakiego nie odnajdzie. Niech główkuje sam!


W skrócie:


Niby nic - ot, niewielki kolorowy notesik - a długie godziny umysłowej gimnastyki, solo albo w grupie, gwarantowane!


***

Kaczka dziwaczka


wg GRAiMY:  Pamięciowa Układanka wzbogacona Fabułą oraz Ilustracjami,
 dla 2-4 graczy, wiek 4+

Co w pudełku?


4 zestawy kartoników z obrazkami ilustrującymi perypetie Kaczki dziwaczki w ramkach w 4 kolorach + kilka nie pasujących "zonków" oraz 4 kopie instrukcji, z tekstem wiersza Brzechwy i "planszą" gracza po drugiej stronie

Cel gry:


Skompletować pełen zestaw w jednym kolorze zbierając kartoniki na zasadzie odrobinę utrudnionego memo.


Rozgrywka:

Co tu dużo mówić - memo albo się lubi, albo nie. I ani kilka dodatkowych zasad, ani świetne tło literackie, ani nie do końca czytelne wizerunki Kaczki nie mają wielkich szans tego nastawienia zmienić.
A przynajmniej, jak stwierdziłam próbując grając z niezbyt entuzjastycznie nastawionymi koleżankami, niestety nie na jego korzyść... Pozostały nie przekonane.
Co innego dzieci! Okazało się, że dla nich możliwość układania historyjki na swojej kartce i ryzyko trafienia na przykład na kaczego Kopciuszka, albo Kwalineczkę stanowi dla nich sporą atrakcję, stawiając "...dziwaczkę" o stopień wyżej niż tradycyjne "pamięciówki".

Osobiście pomysł na oparcie gry o znany i lubiany utwór literacki uważam za świetny.
Wykonanie, w tym przypadku, niestety już nie do końca, ale to zapewne kwestia indywidualnego gustu.   
Samo ogarnięcie reguł może niestety sprawić kłopoty najmłodszym graczom, stąd nie wróżę dobrze samodzielnej grze czterolatków.  Zasady na pierwszy rzut oka wydają się bardzo zawiłe i dopiero spokojne wypróbowanie ich w praktyce i pełna kontrola w przebiegu gry pozwala swobodnie się wśród nich poruszać.
"Kaczka...", ma jednak pewien potencjał gry familijnej. Wspólne próby skompletowania ilustracji do tekstu, poprzedzone głośnym czytaniem (albo śpiewaniem!) wierszyka, mogą być dla rodziny w pewien sposób integrujące i rozwijające. Szczególnie w grze wieloosobowej zdecydowanie trzeba wysilić pamięć i koncentrację.


W skrócie:


Niestandardowe memo, któremu uroku dodaje znana postać z "kultowego" wierszyka. 


***

karty Top trumps

na przykładzie kompletu: 

Gdzie kryje się magia? Kraina lodu


wg Winning Moves: gra karciana typu "wojna", dla nieograniczonej liczby osób,
zabawka nieodpowiednia dla dzieci poniżej 3 lat

Co w pudełku?


30 kart z wizerunkami postaci - tu z filmu animowanego "Kraina Lodu", ale mogą to być inni bohaterowie, rzeczy, miejsca, gwiazdy sportu itp. - z krótkim opisem, zróżnicowane pod względem wartości opisujących je cech  

Cel gry:


Zdobyć wszystkie karty od przeciwników, na zasadach zblizonych do gry w "wojnę".

Rozgrywka


Czy jest na sali ktoś, kto nigdy nie grał w karciana wojnę? Nie widzę. Świetnie, mogę sobie oszczędzić tłumaczenia! Rozdajemy wszystkie karty pomiędzy uczestników rozgrywki i zaczynamy. Każdy widzi tylko jedną ze swoich kart i na 3-4 wykładamy... Stop! Jest jedna dodatkowa zasada: po kolei decydujemy, którą z wartości na karcie będziemy między sobą porównywać. Ok, no to na początek ja decyduję - zmierzmy się na dzielność!



Karty Top Trumps same w sobie są bardzo ciekawe dla dzieci. Zainteresowanie małych fanów przyciąga fakt, że przedstawiają ich ulubionych bohaterów, pozwalają więcej się o nich dowiedzieć i ze sobą porównywać.
Sama gra - jak to wojna - ma jedną podstawową wadę: sporą losowość i związany z nią nieprzewidywalny czas długości rozgrywki. Z drugiej strony, może nie zawsze chodzi o tylko o to, by wyłonić ostatecznego zwycięzcę...

Przyznam, że gra pozytywnie mnie zaskoczyła i odrobinę złagodziłam swoje sceptyczne nastawienie do tego typu rewelacji. Okazało się, że wprowadzenie elementu decyzji dodaje zabawie smaczku, którego zdecydowanie brakuje zwykłej wojnie. Dzięki możliwości wyboru porównywanej cechy zyskujemy (przynajmniej częściowo) wrażenie pewnej kontroli nad sytuacją na stole i szansę "przechytrzenia" losu i przeciwników.
Poza całą baśniową otoczką, "Gdzie kryje się magia?" to nauka matematyki dla najmłodszych w czystej formie. Po pierwsze porównujemy: większa, mniejsza, równa, po drugie (trudniejsze!): określamy wielkość ułamków i szacujemy prawdopodobieństwo. A przynajmniej możemy próbować zastanowić się, czy jest większa szansa na wyłożenie przez konkurenta karty o mocy wyższej niż na przykład 30/50, czy raczej 15/25?
Cóż, mi właśnie formy ułamka najbardziej w liczbowym opisie cech brakuje - trzeba pamiętać, że skala Lojalności (10-stopniowa) jest zupełnie inna niż Dzielności (50), Magii (5), Chciwości(25) i Siły (15).

Dzieciom w wieku 5+, z którymi do tej pory grałam, nie brakuje w naszej talii niczego (Olaf jest, Anna i Elza też, Kristoff i Sven są, jest Elza i Anna jest... i jeszcze Olaf - jest? jest!) - kolejność cech szybko zapamiętały, a czasu na niekończącą się rozgrywkę ma się w końcu w tym wieku pod dostatkiem...


Następnym razem trzeba będzie sprawdzić, czy wszystkie minionki, kucyki, Suarez albo Vader SĄ ;)

W skrócie:

Ładnie wykonana, sympatyczna alternatywa dla klasycznej karcianki dla dzieci.


***

Rycerze i zamki


wg Egmontu: "Dobra gra w dobrej cenie", dla 2-4 graczy, w wieku 6-106 lat

Co w pudełku?

4 kolorowe zestawy kart (armia) - po 8 dla każdego gracza, 8 kartoników celów (zamki i bębenki), znacznik najsłabszego gracza (miecz) 

Cel gry:

Zebrać jak najwięcej punktów za zamki zdobyte przy pomocy swoich kart wojska.

Rozgrywka

Przyznam się do czegoś. Gra "Rycerze i zamki" (chyba jako jedyna taka) przeleżała u mnie w domu ponad rok nie rozpakowana. Na pudełku czytamy: "Gracze wcielają się w role dowódców średniowiecznych armii" - znaczy pewnie trzeba choć trochę lubić rycerskie klimaty i "Zaplanuj swoją strategię." - czyli trzeba będzie obmyślać taktykę... Z drugiej strony zgodnie z opisem to po prostu gra rodzinna (wiek 6+), a objętość i cena wskazują na jej niewielki stopień skomplikowania.  Biorąc to wszystko pod uwagę, nie miałam pojęcia z kim mogłabym w nią grać!? Na szczęście w końcu wypróbowałam u znajomych i okazało się, że... można z każdym! 

Tłumaczenie zasad trwa minutę. Rozdajemy każdemu karty jego wojska, odkrywamy cel i już po chwili namysłu wszyscy wykładają 2 postaci wytypowane do oblegania danego zamku.


Następuje moment porównywania sił wystawionych armii w zetknięciu z określonym typem zabudowy (kamień/cegła/drewno) i sobą nawzajem. Eliminujemy z rozgrywki powtarzające się postaci, a najsilniejszy pozostający na placu boju zdobywa punkt(y).
Takie elementy jak karty pastuszków pozwalające blefować przy wystawianiu wojska (nie mają siły, ale zawsze wracają na rękę), pojawiający się czasem w miejsce zamku taraban, pozwalający przywrócić graczom utraconą wcześniej postać i miecz dający handicap najsłabszemu w danej chwili graczowi doskonale się sprawdzają i balansują przebieg gry. Z jednej strony mamy losową kolejność pojawiania celów i prostą zabawę w karcianą wojnę, z drugiej jednak zachętę do podejmowania prób przewidywania ruchów przeciwnika i sprytnego planowania własnych akcji. 

na zdjęciu, które miało być poglądowe, jest mały błąd - ciekawe, czy ktoś sprostuje... ;)
W naszym przypadku frajdę z rozgrywek mają zarówno zupełnie nie zainteresowany średniowieczem zerówkowicz, jak jego zupełnie nie zainteresowani banalnymi gierkami dla dzieci rodzice i ich średnio zainteresowani skomplikowanymi tytułami znajomi.
Według mnie w tym przypadku etykietka 'Dobra gra w dobrej cenie' okazała się nie tylko pustym hasłem. "Rycerzy..." naprawdę warto poznać. 

W skrócie:


Prosta, ale ciekawa gierka, nie tylko dla najmłodszych graczy, o bardzo niskim progu wejścia, minimum elementów i krótkim czasie rozgrywki.



No to w którą gramy najpierw? :)

***

Cztery swoje małe gry
w cyklu  przedstawili


Zobacz także:

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.