Popatrz, popatrz - Monster Park


W cyklu "Popatrz, popatrz" otwieramy dziś i pokazujemy z bliska nowość wydawnictwa Granna.

Co to będzie?

Połączenie motywu zarządzania własnym parkiem z popularnym tematem, czyli gra marzenie dla fanów potworów.

Tytuł: MONSTER PARK

Autor: Anna Bielak, Krzysztof Bielak

Ilustrator: Ewa Podleś


Do zabawy zachęca wyzwanie:

"Witajcie, zapraszam do Monster Parku! Jeszcze nigdy nie widzieliście tak fascynujących potworów! Spójrzcie: tam, w przestworzach, lata jeden z nich! O, a tam, na polanie – widzicie te dwa? Obejrzyjcie się za siebie. W głębi tego jeziora też czai się potwór! Takiego Monster Parku nie zobaczycie nigdzie indziej! Ale co ja słyszę – chcecie stworzyć własny park? HA! Dobre sobie! Ale śmiało, próbujcie. Mojego dzieła i tak nie przebijecie!

Chyba czas utrzeć nosa temu zarozumiałemu dyrektorowi i pokazać mu MONSTER PARK z prawdziwego zdarzenia! Wcielacie się w rolę dyrektora nowo powstającego parku potworów. Staracie się kupować karty cudacznych stworów – unoszących się w przestworzach, stąpających po ziemi lub żyjących pod wodą. Tylko mądre zarządzanie budżetem sprawi, że to właśnie do waszego MONSTER PARKU ustawiać się będą kolejki turystów z całego świata."


Zawartość pudełka to:
1 plansza główna, 4 plansze graczy, 115 kart parku, 40 żetonów,
znacznik pierwszego gracza oraz kilkustronicowa instrukcja

Kolorowe komponenty podobają się szczególnie młodszym graczom.
Wszystkich ciekawi oryginalne rozwiązanie "planszy" gracza, która przypomina raczej zakładkę do książki. 
Wrażenie robią też zabawne "potworki" i liczba kart z ich podobiznami. Trzeba się przyzwyczaić do ich rozmiaru (są dość małe), ale szybko nabiera się wprawy w ich tasowaniu i rozkładaniu na planszy. 


Jak grać:

• Kup kartę potwora i umieść ją w odpowiednim miejscu swojego parku lub pobierz 2 monety.
• Staraj się dobierać karty tak, aby zdobywać coraz większe potwory.
• Wprowadzaj do parku ulepszenia i zabiegaj o turystów.


Podczas rozgrywki gracze układają przed sobą karty potworów. Odpowiednie ułożenie i cechy (rozmiar, charakter, środowisko życia) tych stworzeń dają szansę na osiągnięcie wyższych wyników. 
Na koniec punktowane są zebrane przez gracza karty samych potworów oraz żetony "zarobione" dzięki odwiedzinom turystów.

Idealny Monster Park trafia się rzadko, ale tym większa radość, gdy kolejka turystów sięga aż po horyzont.


Gra uczy planowania oraz szacowania ryzyka. Wymaga skupienia oraz rozwija umiejętności zarządzania zasobami.

Karty potworów mają stałą wartość, ale zmienny koszt. W każdej turze trzeba podjąć decyzję, czy zadowolić się tańszym nabytkiem, czy inwestować więcej, skupić się na własnym parku, czy nie ułatwiać zadania konkurencji...
Dodatkowo, by rozszerzyć możliwości dokładania kart zgodnie z zasadami, za ciężko zarobione żetony można nabyć karty udogodnień. Czasem warto i w en sposób przyciągać turystów.


Podsumujmy zalety gry:

• Językowo niezależna
• Proste oraz szybkie do wytłumaczenia intuicyjne zasady
• Dynamiczna rozgrywka
• Przejrzystość elementów umożliwiająca szybkie rozeznanie się w sytuacji na stole

• Przepiękna oprawa graficzna

Tak wygląda na stole:


"Pudełkowe" rekomendacje to:

Liczba graczy: 2-4   Wiek: 7-99 lat   Czas gry: 30 minut

Najmłodsi instrukcję za pierwszym razem powinni prześledzić z kimś dorosłym, kolejne rozgrywki spokojnie przeprowadzą już sami.
Pełną wersję znaleźć można na stronie wydawcy:
http://www.granna.pl/pliki/produkt-325/MONSTER_PARK_instr.pdf


"Monster Park"  to zwycięzca 5. edycji konkursu „Wymyśl grę, zostań autorem Granny”
http://www.granna.pl/aktualnosci/279-5.-edycja-konkursu---nowy-wpis-na-naszym-blogu-.html


Projekt Grajmy! objął patronat nad konkursem, a tym samym grą-laureatem.
Po pierwszych oględzinach stwierdzamy, że to całkiem niezła gra dla całej rodziny.

Gratulujemy autorom, a Was zachęcamy do wypróbowania!



fotografowała i opracowała, na podstawie pierwszego wrażenia
oraz materiałów prasowych wydawcy: mamajanka

W to się gra - luty 2019


Zima już prawie minęła. Za nami ferie i wiele długich wieczorów, w czasie których można było pobyć z rodziną, spotkać się ze znajomymi, posiedzieć przy stole i poznać sporo nowych planszówek.
W każdym razie recenzenci Grajmy! z pewnością się tym zajmowali, bo opisali dla Was kilkanaście ;)

Najwyższa pora podsumować luty!



Tym razem polecamy całkiem sporo tytułów dla całej rodziny - w tym również takie, które mają szansę wciągnąć również dorosłych.
Bardzo ciekawy zestaw naprawdę dobrych gier!





Kilka kolejnych z pewnością lepiej trafi do najmłodszych:





By urozmaicić naukę uczniom, tym razem dwie propozycje:

Triominos
Quiz ortograficzny


I na koniec, dwa kreatywne pomysły na wykorzystanie do (zupełnie nowej) gry tego, co prawdopodobnie macie w domu...




Czytajmy, poznawajmy, komentujmy (opcjonalnie, ale autorom będzie miło), wybierajmy
i

Grajmy! z Alexandrem - KGPS


Na ostatnim spotkaniu Klubu Gier Planszowych z seniorami w Grudziądzu "ogrywaliśmy" planszówki przesłane Stowarzyszeniu Grajmy! przez wydawnictwo Alexander.


Na stole znalazły się: "Rach ciach!", "Łubudu!". "Słowo daję" i "Pantomima".



Mimo że część z nich stanowi, wydawałoby się, tytuły przeznaczone typowo dla najmłodszych, bardzo spodobały się paniom w wieku 50+ 

Furorę zrobiła przede wszystkim gra

Rach ciach!



Już na pierwszy rzut oka zachęcająca kolorowymi kulkami, okazała się doskonałym ćwiczeniem pamięci i zręczności.
Najmłodszych (już przedszkolaki) z pewnością zainteresuje wersja "kto pierwszy, ten lepszy" z wykorzystaniem dzwonka jako dodatkowego gadżetu. Seniorzy upodobali sobie opcję zaawansowaną, wymagającą skupienia i koncentracji. Po kilku sekundach przyglądania się karcie zasłanialiśmy ją i każdy starał się odtworzyć zapamiętaną kolejność kolorów przy pomocy kul ze swojego talerzyka "nawlekanych" na patyk.
Wcale nie było łatwo, za to bardzo emocjonująco :)


Więcej o grze dowiecie się dzięki Grajmy! online. Jedna z blogerek współpracujących w ramach naszego projektu, opisała wersję Rach ciach! Exclusive << wystarczy kliknąć ;)


Druga zabawa, która wciągnęła towarzystwo to

Łubudu!



Tym razem, mając do dyspozycji plastikowe kulki, kostki i żetony, trzeba było sprawnie i precyzyjnie odtworzyć podany na karcie wzór... w postaci pionowej wieży!
Było trochę zamieszania z właściwym odczytywaniem symboli (małe kule mieszały się ze średnimi, a duże z żetonami, ale wszystko ściśle precyzuje instrukcja). Niektórzy narzekali na coraz mniej zwinne z wiekiem palce. Wszyscy jednak bardzo zaangażowani podejmowali coraz to nowe próby, mimo powtarzającego się od czasu do czasu "łubudu".
Ostatecznie powstały nawet najtrudniejsze 10-elementowe konstrukcje!


Więcej o rodzinnych doświadczeniach z grą "Łubudu!" i kilku możliwych wariantach rozgrywki w ramach projektu Grajmy! znajdziecie na blogu Zwariowane trio >> KLIK


Na uspokojenie emocji i pobudzenie szarych komórek po zabawach zręcznościowych wybraliśmy

Słowo daję



Jest to gra drużynowa - przeznaczona dla dwóch zespołów (lub minimum trzech osób). Polega na odgadywaniu przez zespół hasła wybieranego z karty (losowo, w czym pomaga kolorowa kostka), na które naprowadza kapitan. A właściwie - naprowadzają kapitanowie, bo dodatkowym saczkiem tych słownych kalamburów jest fakt, że jednowyrazowe podpowiedzi na zmianę podają przedstawiciele obu drużyn. Każda kolejna informacja-skojarzenie zmniejsza pulę możliwych do zdobycia punktów - od 8 do 0.
Nie jest prosto! Sami spróbujcie w kilku słowach opisać na przykład "korzyść" albo "kaszalota"... W dodatku tak, aby tylko "wasi" się zorientowali :)
Przyjemna, integrująca, wymagająca wyobraźni, promująca erudycję i bystrość umysłu gra imprezowa.


Ostatnia przewidziana na to spotkanie

Pantomima


okazała się grą wymagającą nieco więcej przestrzeni i "luzu", gdyż, jak nazwa wskazuje, opiera się na pokazywaniu - odgrywaniu - haseł. ciekawostką jest fakt, że część z nich powinno się pokazać za pomocą... współgracza!
Jak w wielu tradycyjnych zabawach typu kalambury, potrzeba też do niej większej grupy osób.
Grę otrzymaliśmy w wersji Gold Edition i zgodnie z przewidywaniami uznaliśmy za starannie przygotowaną, pełną dodatkowych atrakcji (jak tabliczka do pisania suchościeralnym mazakiem czy eleganckie drewniane piony).
Na dokładne przetestowanie musi jednak jeszcze poczekać. 


Kolejne spotkanie już w druga środę miesiąca. KGPS zaprasza!



Trzeci rok Grajmy!


Jak tytuł wpisu wskazuje - projekt Grajmy! realizujemy już od trzech lat.

Wiwat dzielni gracze-testerzy, blogerzy-recenzenci i czytelnicy-planszówkowicze!
Niech żyją nam!
To z Wami, dzięki Wam i dla Was to wszystko :)



Przez ostatnie 12 miesięcy ponownie przybyło bardzo wiele linków do naszej listy Recenzji i propozycji Grajmy!
Zapraszamy do przeglądania i odkrywania nowych gier rodzinnych wartych wypróbowania - wypożyczenia, zakupienia lub samodzielnego wykonania.

Swoje wpisy przygotowywało dla Was w tym roku kilkunastu autorów. Tak podsumowują ostatni rok współpracy najbardziej zaangażowane blogerki:

Mama do sześcianu:
https://www.mamadoszescianu.pl/2018/12/ranking-gier-dla-dzieci-2018.html

Bajdocja
https://bajdocja.blogspot.com/2019/01/gramy-z-grajmy-juz-3-lata.html

On ona i dzieciaki
http://www.ononaidzieciaki.pl/2019/02/grajmy-podsumowanie-2018-roku.html

mamajanka i Oni
http://mamajanka.blogspot.com/2019/02/trzeci-rok-grajmy.html


Zapewniamy, że to nie koniec - gramy dalej!


Gra planszowa z kotem w tytule

17 lutego to Dzień Kota - wiedzieliście?
Z tej okazji dwa słowa o KOCIE jako motywie przewodnim w planszówkach, bo wdzięczny to i, jak się okazuje, inspirujący dla autorów temat...


Najnowszym nabytkiem Stowarzyszenia Grajmy! jest noworoczny prezent od wydawnictwa Trefl Fabryka Kart - gra rodzinna pt.

O kocie w kłopocie


Wydawca tak streszcza cel i reguły gry:
"Celem gry jest jak najszybsze doprowadzenie kotka do domu. Będziesz wędrował po nieznanej okolicy, by odnaleźć swój dom w gąszczu wielu bardzo podobnych budynków, polegając jedynie na mglistych i niepewnych wspomnieniach.


Ekspresowa wersja zasad:
1. Wykorzystuj karty pokarmu do poruszania się po okolicy;
2. Odwiedzaj domy w celu poszukiwania swojego domku;
3. Zagrywaj karty szczęścia na siebie i pecha na innych graczy;
4. Kto pierwszy dotrze do swojego domu wygrywa. "


Akcja toczy się na planszy zbudowanej z 16 kafelków, składających się na plan dzielnicy domków jednorodzinnych. Mapę układamy za każdym razem losowo, a część kafli odsłaniamy w trakcie gry. Dzięki temu pojawia się element niespodzianki i każda partia jest niepowtarzalna.
Gracze, dzięki zdobywanym kartom pożywienia i szczęśliwych lub pechowych zdarzeń, przemieszczają swoje pionki-kotki od domu do domu, próbując odnaleźć swój. Wielkość, kolor dachu i otoczenie tego właściwego określają żetony, które odkrywamy stopniowo podczas rozgrywki.


Grę przeznaczono dla grupy od 2 do 4 graczy. Jest starannie wykonana i pięknie ilustrowana, a dzieciom bardzo podoba się fabuła i pionki. Zasady nie wymagają długiego tłumaczenia - cała partia, wraz z przygotowaniami, nie zajmie więcej niż dwa-trzy kwadranse. Jako że mechanika nie jest skomplikowana, ograniczenie wiekowe podano chyba nieco na wyrost. Spokojnie poradzą sobie 7-8-latki (jeśli tylko będą umiały odczytać tekst z kart lub pomogą im w tym dorośli).
Jednym słowem: "Kocie w kłopocie to gra rodzinna nie tylko dla wielbicieli kotów."
Na pewno znajdzie wielu fanów.



Ale spacerujące po mapie puchate kuleczki to nie jedyne Mruczki na naszych półkach - planszówkowych kotów ci u nas dostatek!
Patrzcie, klikajcie, wybierajcie :)


Jeśli Wasze dzieci lubią gry zręcznościowe, to z pewnością warto poznać kota Stefana


Kot Stefan 1, 2


Równie lubiana przez najmłodszych, lecz dużo spokojniejszą, rozwijającą zmysł dotyku grą jest


Kot w worku 1, 2


Z kolei umiejętność współpracy i przewidywania już trzylatki poćwiczyć mogą przy grze kooperacyjnej


Kotek Psotek 12


Dla starszych - zapewniam, że dotyczy to nawet całkiem dorosłych - ciekawą rozrywką i wyzwaniem może być


Kotobirynt 12


Przedszkolaki bardziej zainteresują natomiast z pewnością




Warto poznać także kotka i małe szare wielbicielki sera z doskonałej gry


A skoro już o myszach mowa, przy okazji polecamy maluchom





Znacie jeszcze jakieś "kocie" gry? Dajcie znać - uzupełnimy listę!


edit:
Gracze-czytelnicy podpowiadają dodatkowo następujące :kocie" tytuły:


Eksplodujące kotki, Łupieżcy, Miau, Kotostrofa, Magia i Myszy, Schrodingers Cats.
Przetestujemy - podlinkujemy ;)



aut.: mamajanka

W to się gra - styczeń 2019


Zapraszamy na kolejne podsumowanie z cyklu "W to się gra!". Na wspólnym graniu dopiero co minął nam STYCZEŃ 2019.



Z początkiem nowego roku, do listy propozycji Grajmy! dołączyło sporo propozycji do samodzielnego wykonania. Są to bardzo ciekawe gry proste do przygotowania. Większość, prócz zapewnienia całej rodzinie przyjemności z główkowania, może pomóc rozwinąć umiejętności matematyczne u dzieci.
Polecamy:

Pentomino (DIY)
Spangles (DIY)
30 Rails (DIY)


Matematyki, logiki i przyjemności nie zabraknie także, jeśli sięgniemy po takie tytuły "ready made", jak:



Typowo dla starszych graczy przybliżamy w tym miesiącu takie tytuły:


Dopasowani (16+)
Sherlock Holmes: detektyw doradczy (12+, recenzja wersji demo)



Zarówno z dorosłymi, jak - po drobnych modyfikacjach - z dziećmi, grać można (i warto!) natomiast w doskonałą grę


Pozostałe rozpakowane ostatnio przez nasze recenzentki pudełeczka kryją przerózne tytuły rozrywkowe - gry zręcznościowe, słowne, "blefu i strategii"...
Warto przejrzeć!



W cyklu "Popoatrz, popatrz" rozpakowaliśmy zaś grę:




popatrz, popatrz - Wyspa skarbów


Miewacie takie gry, które po prostu muszą odczekać swoje na półce, zanim je w ogóle otworzycie?
Otrzymane w prezencie, kupione w promocji, "na zaś", średniej jakości nagrody wręczone na koniec roku szkolnego? Pudełka, które na pierwszy rzut oka nie zaciekawiły, tytuły do których potrzeba specyficznego towarzystwa lub odpowiedniej okazji, albo po prostu chwilowo zapomniane "zdobycze" czekające na swój czas?

W Grajmy! nie zaglądaliśmy dotąd do pewnego pudełka wydawnictwa Alexander.
Czy to dlatego, że niegdyś obdarowano nas większą ich ilością (dziękujemy!) i "ukryła się w tłumie", czy z powodu braku zapalonych fanów historii pirackich wśród znajomych graczy? Nie bardzo wiadomo. Dość, że właśnie doczekała się na swoje 5 minut.
I, co tu dużo mówić, mimo pewnych wad, wśród młodzieży młodszej zrobiła efekt WOW! :)

Pokażemy ją zatem i Wam.

Popatrz, popatrz... Wyspa skarbów!



Pudełko zdecydowanie nie jest niepozorne. Wyróżnia je format charakterystyczny dla największych gier tego wydawcy i niemal niespotykany u innych. Prostokątne wieczko zdradza "piracką" tematykę.

Wewnątrz - duża plansza ze sztywnego kartonu.
Kilka poprzeplatanych ze sobą "torów przeszkód" przypomina starego typu gry dla najmłodszych w nieco bardziej zaawansowanej wersji. 


Do tego "klasyczne" tekturowe pionki na podstawkach i kostka. A właściwie dwie. 


Dalej, kilkanaście kolorowych kart powiązanych z odpowiednimi polami na planszy jako urozmaicenie rozgrywki.


Wszystko w całość łączy instrukcja, której ważną, ale chyba jedną z nielicznych zalet jest duża, wyraźna czcionka. 
"Książeczkowa" forma i sposób opisu zabawy są raczej średnio czytelne, kolejnych etapów musimy bowiem poszukiwać wertując spory zeszycik. Ostatecznie jednak wszystko daje się wyczytać...


O ile dzieci w ogóle się "zeszycikiem" zainteresują, przede wszystkim bowiem, zaraz po rozpakowaniu każdy zwraca uwagę na najciekawszy element, którym jest:

"Pudełko na rekwizyty z brzęczykiem i diodą"!


Zestaw, jak łatwo się zorientować już na pierwszy rzut oka, służy ćwiczeniu malej motoryki i wyrabianiu precyzji w posługiwaniu się pęsetą przy chwytaniu drobnych przedmiotów.
Dzieci mają wielką frajdę podczas podejmowania prób wydobycia plastikowych elementów bez dotknięcia narzędziem ścianek pojemnika. Błąd, przez zamknięcie obwodu, sygnalizuje zapalenie się czerwonej diodki i sygnał dźwiękowy.
Dorośli mogą mieć pewne zastrzeżenia co do tego ostatniego, ponieważ dźwięk jest dość przenikliwy, młodym graczom jednak zupełnie nie przeszkadza :)

Plastikowe elementy znajdziemy w komplecie w kilku egzemplarzach. 
Małe - do umieszczenia w pudełku z pęsetą i analogiczne, ale większe - w 4 zestawach, do kompletowania przez każdego z graczy.
Oryginalne, przyciągające uwagę drobiazgi.



Zdobyte "skarby" gromadzi się  indywidualnie na planszetce nazwanej "Kartą zdobyczy". Jest ich również 4 - po jednej dla każdego gracza.
Na nich także umieszcza się żetony załogi, wyobrażające marynarzy, których obecność pomaga w toczonych w przebiegu gry pojedynkach.
Sposób ich pozyskania precyzuje instrukcja.


Jak widać na powyższych zdjęciach, wydawca starał się maksymalnie urozmaicić zabawę.
Potencjalnych graczy zachęcić ma elektroniczny gadżet, plastikowe drobiazgi i różnorodne "ubarwienia" w postaci kart, rzutu dwiema kostkami, podziałowi na trzy etapy poszukiwania skarbów.

Czy komuś przypadnie do gustu pozostaje kwestią indywidualną.


W ramach projektu Grajmy! w cyklu "Popatrz, popatrz..." zobaczyć mogliście wnętrze pudełka przekazanego dla Stowarzyszenia Grajmy przez wydawcę - firmę Alexander.




W to się gra - listopad/grudzień 2018


Koniec roku obfituje zwykle w wiele wyzwań związanych z różnymi rozliczeniami, podsumowaniami i przygotowaniami świątecznymi. Zostaje niewiele czasu na granie...? Z drugiej strony jednak właśnie wtedy mamy do dyspozycji najdłuższe wieczory, a wolny czas na przełomie roku sprzyja spotkaniom w gronie rodziny i znajomych - również tym "planszówkowym".
A prawdziwym zapaleńcom nigdy nie brakuje czasu na "skrobnięcie" blogowej recenzji ;) 



Spójrzcie, ile opinii przybyło w ramach Grajmy! w listopadzie i grudniu 2018.



 listopad 2018

Splittissimo 
Rój (Hive)
Opowieści dziwnej treści


grudzień 2018

Wonderland 
ten sam tytuł, wraz z Podaj łapę, pojawił się, niezależnie, również na blogu Grajmy!
Axio 

Sporo, różnorodnie, ciekawie!


Jedna z uczestniczek projektu Grajmy!, Mama do sześcianu, pokusiła się dodatkowo o stworzenie własnego TOP 5 ubiegłego roku:
Ranking gier dla dzieci 2018


Zyczymy równie udanego pod względem "planszówkowym" kolejnego - 2019 :)


Zobacz także:

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.